|
WĘDROWIEC
nie ważne dokąd idę o drogę pytam jestem mój kraj jest tam gdzie serce moje mój dom gdzie zapach chleba (1997)
OGŁOSZENIE
"sprzedam swój rozum - mało używany", brzmiał napis na wygryzionej, pożółkłej kartce - naklejonej przez zagubionego Don Kichota.
tak zaprawdę po co mu rozum w tym dziwnym kraju gdzie ciemność miesza się ze światłem (1996)
BIURO RZECZY ZNALEZIONYCH
miłość wiara nadzieja niespełnienie (1997)
KSIĘGA
twoje dłonie są kartami księgi na której zapisuję swoje przeznaczenie (1997)
KSIĘGA NADZIEI
czymże jest nadzieja ? jeśli się w nią nie wierzy kim jestem ... skoro ciągle gdzieś idę, gdzieś czekam ... (1993)
MARZENIA WARIATA
wyjdź z mroku idź z podniesioną głową nawet jeśli szydzą za plecami prawda jest wszędzie, między słowami - nie próbuj jej szukać, zrozumieć, znajdź ją... (1997)
SŁAWA
dobądź chwałę swą sławę dobądź siłę potęgi umysłu idź zanosić ludziom szczęście uwierz w swoje marzenia kimże jest człowiek gdyby ich nie miał ? (1989)
* * *
prastare przekleństwo poetów zamiast kochać innym hymny radości piszecie by polec własną bronią czy to kaprys chwili czy to przeznaczenie ...
jak żywi wśród umarłych tkacie misternie nić życia - tkacze z suteren miłosnych klęsk prawdy sadzicie róże na pogorzeliskach w snach zamykacie szklane oczy starców czy to słabość chwili grzech losu tak siedzieć na korytarzu własnych myśli z tlącym się w oczach świec strachem w głowie bałagan
prastare przekleństwo poetów miast być kochanym innych kochać uczycie ... (2001)
PROSZĘ PANI
proszę pani, droga pani czy coś mogło być między nami kiedy zdjęcia zamknięte w szufladzie bo proszę pani, proszę pani może warto było marzyć adresy od czytania wytarte koperty pożółkły
podarowałem bukiet liści czułych słówek, namiętności pani na to, czy się ziści ? po co liście, takie sobie pomarszczą się, zwiędną, znudzą mój zaborco, garściami życie jadłaś kobiecości niepojęta
bo proszę pani, droga pani cóż zostało między nami ... (2001)
* * *
dzisiaj coraz trudniej stawiać nam litery naszych myśli skoro tak często do końca w nie wierzymy [dawniej wszystko było prostsze niż dzisiaj] tak często gubimy ślady naszych stóp by zapomnieć jacy dzisiaj jesteśmy mali przy posągach przeszłości jacy dzisiaj jesteśmy krusi skoro nasza szlachetność płonie szybciej niż zapałka ... czymże jest szlachetność ? - skoro trudno stawiać nam litery prawdy czymże jest prawda ? - skoro szlachetność już dawno spłowiała ... (2002)
* * *
jesteśmy jak liście rozwiani na własnej kartce istnienia (2003)
PAMIĘĆ
zgubiłem pamięć leży gdzieś w kałuży moknie – może ją znajdę ? wtedy wysuszę wyprasuję pamięć przeszłości zatrę (2004)
ZANIM WSZYSTKO PRZEMINIE
zanim kurz otrząsnę mych minionych lat zanim brzegi mórz przestąpię ulotnych marzeń zanim rachunki wystawię moich grzesznych chwil będę zawsze Cię kochał będę zawsze kochał Cię ...
zanim dotyk rąk moich straci delikatny ton zanim źrenice od światła dnia zmęczone zamkną się nawet jeśli przeznaczenie może kiedyś nas oddali pomyślę o tych chwilach szczęśliwych by nie zapomnieć będę zawsze Cię kochał będę zawsze kochał Cię ... (2004/2005)
ODCHODZIMY, PRZYCHODZIMY
odchodzimy, przychodzimy w kurzu bitew z samym sobą tak walczymy, złorzeczymy by iść potem samotnie przez życie niczym rycerze na konikach bujanych co dnia walczymy by przeżyć gdzie to wszystko się podziało dawne lata, proste słowa ? gonisz życie ostatkiem tchu by choć kromkę chleba złapać a coś więcej, może chwila wytchnienia ? nie – chyba już zapomnieliśmy, nie ma czasu pokolenie wiecznych wojen braku piękna, co zabrali w morzu gadulstw tych przeklętych nie kończących się tematów promocji szczęścia na następny dzień głuszonego szmerem szeleszczących bankomatów przemijamy, zanikamy zagubieni w sobie, zwariowanym świecie raz po raz zapominamy, że istnieje jeszcze coś innego, nie wszystko stracone, sprzedane ...
odchodzimy, przychodzimy przyjdą nowi, jeśli będą – czy zapomną ? tak jak my zapominamy porzucając ziemię ojców jak liście po świecie rozwiani gdziekolwiek czy tutaj na miejscu budujemy nasze marzenia tak często potem w niespełnionych nadziejach mieszkając (2005)
OJ ZIEMIO, MA ZIEMIO
Oj ziemio, ma ziemio, śląska Matko ma. Mój miły pojechał sobie w siną dal. Wyjechał na saksy, on jest tam a ja tu, czy wróci na stałe czy zniknie stąd? Wyjechał na saksy, on jest tam a ja tu, czy wróci na stałe czy powróci? Oj chodził niedzielę, chodził za pracą.
Nie znalazł, nikt nie chciał szybko pojechał. Gubią się tak ludzie, raz są tam a raz tu, czy wrócą? uciekną? powrócą tu? Gubią się tak ludzie, raz są tam a raz tu, czy wrócą? uciekną? czy zapomną?
Pracy tutaj nie ma, wszystko chcą tu sprzedać końca nie widać. Matka zapłakana ojciec próżno prosi by pozostać tu. Uciekać dalej stąd? Cóż tu jest? Może nic. Ślady łez, gorzkich łez - gdzie jest mój dom?
Dziwny jesteś kraju, rodaków nie kochasz każesz uciekać. Nikt tu nie zostanie, zjałowieje ziemia, kto po nas przyjdzie. Uciekać dalej stąd? Cóż tu jest? Może nic. Ślady łez, gorzkich łez - gdzie jest mój dom? (2005)
ZAMEK EMIGRANTÓW
jestem niewolnikiem tego skrawka ziemi okruchy dzieciństwa wydziobuje wygłodniała przyszłość budzę się czasem w nocy kiedy myśli kołaczą szukam drogi powrotnej albo odwracam wzrok od rzeki wspomnień wracam tam na trochę by twarzy znajomych nie zapomnieć
ale droga powrotna z czasem obraz zatrze kiedyś może w ogóle zapomnę gdzie leży mieszkanie zawisnę w niemym krzyku nad łóżkiem, żeby patrzeć jak życie wycieka mi przez palce nasze pokolenie przegrywa swą młodość błądząc niczym jesienne liście gnane do nikąd za chlebem
bo cóż tu po nas kiedy karmią nas garścią nienawiści
bo cóż tu po nas kiedy dają szarość by odebrać nam ostatni kawałek miłości nasze pokolenie zaprzedało się już prawie zmuszone wegetując sunąc niczym kondukt żałobny szarymi ulicami tępo patrząc w niebo siedząc niedbale na ławkach, skwerach wypatrując zbawienia na cóż nam ideały skoro już dawno je podeptano na cóż nam ideały skoro już nie w modzie ... (2005)
PUSTKOWIA
ludzkie pustkowie tu szarość wieje, obojętność wiatr często rozwiewa strzępy pogniecionych żyć nie zamykaj oczu bo ogarnie cię ciemność choć szarość utrwala tutaj beznadziejność otwórz swe oczy i patrz w przyszłość czemu roztrząsać nasze klęski szukając zdrajców w opasłych księgach gdy chleba braknie …
otwórz swe oczy, patrz wytrwale w przyszłość bo co po nas dla następców pozostanie pył, popiół, czy tylko zamieć ? czy niczym niegrzeczne dzieci na konikach bujanych będziemy wszczynać raz po raz nowe boje jakież to polskie jakież to swojskie złoty deszcz z nieba spada słów złotoustych tylko, żeby miał wreszcie jakąś wartość
nie zamykaj oczu może coś da się ocalić nie tylko łuny pożarów resztek prawości naszych ideałów oświetlać będą drogę do ponurych ludzkich pustkowi ciemności zasłanych głupotą naszą głupotą …
COM MORTUS LINQUA
znów musisz jechać dołączyć do ciągnących się za widnokrąg wyrobników już nie mówisz, kiedy wrócisz nie wiesz, twoje myśli zagubione leżą na ziemi, której nie znasz imienia oglądając się za siebie na niknące twarze już patrzysz przed siebie robota się pali przywieziesz potem jak zawsze sakiewkę srebrników lecz nie wiesz jak żyć dalej niczym umarły po omacku szukasz drogi do bliskich wspólnych spraw coraz mniej znów musisz dołączyć do ciągnących się za widnokrąg wyrobników bijących się z trędowatymi myślami gdzież się podziała ta jedność przywiązanie nigdy nie będzie już jak dawniej cum mortus linqua ... (2006)
|